-Alice wstawaj!- Ze snu wyrwał ją głos babci.-Jeśli nie wstaniesz nie dostaniesz śniadania.
Dziewczyna zwlekła się z łóżka. Chociaż pół nocy nie spała. Cienie, które podążały za nią od roku, nękały ją tu rzadko, natomiast koszmary nasiliły się. Podeszła do starej toaletki i nawet nie zerkając w lustro spięła włosy w idealny kok z tyłu głowy. Kolejna rzecz, której nauczyła się w cyrku. Przed występem często nie dało dostać do lustra więc sztuka czesania i makijażu na ślepo musiała być opanowana. Alice zeszła po stromych, skrzypiących schodach (co o kulach było dla niej wyczynem) i weszła do dużej kuchni, gdzie czekały na nią francuskie rogaliki, czekolada i kawa. Typowe francuskie śniadanie. Typowej francuskiej rodziny. Rodzina ze strony matki była w francuska, ze strony ojca była amerykanką. Dziwne połączenie, ale miłość jest ślepa. Kiedy usiadła do śniadania usłyszała rozmowę babci przez telefon:
- Ależ tak moja droga. Alice chętnie pozna twojego wnuka. Och będą tworzyć piękną parę. To widzimy się o 16.30.- starsza pani odłożyła słuchawkę, po czym podreptała do kuchni. -Alice skarbie mam dla ciebie wspaniałą wiadomość.
Dziewczyna zwlekła się z łóżka. Chociaż pół nocy nie spała. Cienie, które podążały za nią od roku, nękały ją tu rzadko, natomiast koszmary nasiliły się. Podeszła do starej toaletki i nawet nie zerkając w lustro spięła włosy w idealny kok z tyłu głowy. Kolejna rzecz, której nauczyła się w cyrku. Przed występem często nie dało dostać do lustra więc sztuka czesania i makijażu na ślepo musiała być opanowana. Alice zeszła po stromych, skrzypiących schodach (co o kulach było dla niej wyczynem) i weszła do dużej kuchni, gdzie czekały na nią francuskie rogaliki, czekolada i kawa. Typowe francuskie śniadanie. Typowej francuskiej rodziny. Rodzina ze strony matki była w francuska, ze strony ojca była amerykanką. Dziwne połączenie, ale miłość jest ślepa. Kiedy usiadła do śniadania usłyszała rozmowę babci przez telefon:
- Ależ tak moja droga. Alice chętnie pozna twojego wnuka. Och będą tworzyć piękną parę. To widzimy się o 16.30.- starsza pani odłożyła słuchawkę, po czym podreptała do kuchni. -Alice skarbie mam dla ciebie wspaniałą wiadomość.
-Babciu jeśli znowu umówiłaś mnie na jakąś bezsensowną randkę z nudnym krewnym twoich znajomych, wyjdę stąd i nigdy nie wrócę.
-Skarbie po pierwsze: o kulach możesz przejść tylko połowę dystansu, a po drugie to i tak nie ma sensu. Więc zostaniesz dzisiaj?
-Tak. Ale to jest ostatni raz.-Dziewczyna dopiła resztkę kawy i pokuśtykała do zlewu.-I nie włożę sukienki.
-Ale Alice musisz jakoś wyglądać!-Babcia była załamana taką postawą nastolatki.
-Mimo wszystko tym razem nie.-Alice zajęła się zmywaniem naczyń.-Ty proponujesz randki w ciemno, ale ja wybieram strój.
-Och, skarbie, ale zrobisz coś z włosami? Może trochę loków? Koki przechodzą w cyrku a nie na randkach z chłopakami starszymi o dwa lata.
-Bardzo śmieszne, ale wiesz jaka byłaby reakcja mamy?
-Ludzie mówią, że jesteś podobna do Anastasie, ale ona nigdy nie przejmowała się opinią swoich rodziców...
W tym momencie rozbrzmiał dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę-Powiedziała dziewczyna podeszła do drzwi.-Hej mamo!-Powiedziała ze smutkiem w głosie.
-Witaj skarbie-Kobieta weszła do domu.-Pakuj się.-Rzuciła. Żadnego; Co u ciebie? Jak się czujesz? itd.
-Po co?-spytała z urazą.
-Coś się zmieniło. Musisz pomóc trenować nowicjuszy. Jak noga?
-Już nie boli ale ciężko się chodzi ze stabilizatorem-Mruknęła- a co jeśli nie chcę trenować?
-To będziesz się umawiać z połową miasta.
-Słuszny argument.
Po godzinie Alice była gotowa do drogi. Pożegnała się z dziadkami i ruszyła z matką do samochodu. Mimo listopadowego chłodu nie czuła zimna. Usiadła z tyłu pojazdu, aby uniknąć rozmowy, po czym zasnęła.
Stała na środku kuchni w domu dziadków. Wszędzie była krew. Wybiegła z budynku i nie patrząc za siebie pobiegła drogą. Dom stał na uboczu, jednak szybko dotarła do miasta. Zastała tam makabryczne sceny. na środku drogi stała dziewczynka trzymająca za rękę chłopaka, który nawiasem mówiąc wstąpił do cyrku tuż przed jej wypadkiem. Miała około 6 lat, prawie białe włosy i czarne oczy. Mała puściła rękę Sebastiana...
CDN
-Tak. Ale to jest ostatni raz.-Dziewczyna dopiła resztkę kawy i pokuśtykała do zlewu.-I nie włożę sukienki.
-Ale Alice musisz jakoś wyglądać!-Babcia była załamana taką postawą nastolatki.
-Mimo wszystko tym razem nie.-Alice zajęła się zmywaniem naczyń.-Ty proponujesz randki w ciemno, ale ja wybieram strój.
-Och, skarbie, ale zrobisz coś z włosami? Może trochę loków? Koki przechodzą w cyrku a nie na randkach z chłopakami starszymi o dwa lata.
-Bardzo śmieszne, ale wiesz jaka byłaby reakcja mamy?
-Ludzie mówią, że jesteś podobna do Anastasie, ale ona nigdy nie przejmowała się opinią swoich rodziców...
W tym momencie rozbrzmiał dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę-Powiedziała dziewczyna podeszła do drzwi.-Hej mamo!-Powiedziała ze smutkiem w głosie.
-Witaj skarbie-Kobieta weszła do domu.-Pakuj się.-Rzuciła. Żadnego; Co u ciebie? Jak się czujesz? itd.
-Po co?-spytała z urazą.
-Coś się zmieniło. Musisz pomóc trenować nowicjuszy. Jak noga?
-Już nie boli ale ciężko się chodzi ze stabilizatorem-Mruknęła- a co jeśli nie chcę trenować?
-To będziesz się umawiać z połową miasta.
-Słuszny argument.
Po godzinie Alice była gotowa do drogi. Pożegnała się z dziadkami i ruszyła z matką do samochodu. Mimo listopadowego chłodu nie czuła zimna. Usiadła z tyłu pojazdu, aby uniknąć rozmowy, po czym zasnęła.
Stała na środku kuchni w domu dziadków. Wszędzie była krew. Wybiegła z budynku i nie patrząc za siebie pobiegła drogą. Dom stał na uboczu, jednak szybko dotarła do miasta. Zastała tam makabryczne sceny. na środku drogi stała dziewczynka trzymająca za rękę chłopaka, który nawiasem mówiąc wstąpił do cyrku tuż przed jej wypadkiem. Miała około 6 lat, prawie białe włosy i czarne oczy. Mała puściła rękę Sebastiana...
CDN
śliczne! czekam na więcej :*
OdpowiedzUsuń